Kiedy na początku czerwca pisaliśmy o „czasie pomijalnym”, pytaliśmy wprost: czy sądy próbują zalegalizować darmową pracę?


Nie był to jednak wyłącznie tekst publicystyczny. 29 maja 2026 r. OZZ AR PRIM skierował do Ministerstwa Sprawiedliwości oficjalne wystąpienie, wskazując na pojawiające się w sądach praktyki i rozbieżności związane z wdrażaniem Zintegrowanego Systemu Rachunkowości i Kadr (ZSRK).


Ministerstwo zareagowało.


13 lipca 2026 r. Departament Kadr i Organizacji Sądów Powszechnych i Wojskowych skierował do prezesów i dyrektorów sądów apelacyjnych pismo zawierające szczegółowe wyjaśnienia dotyczące ewidencjonowania i rozliczania czasu pracy w ZSRK. Co szczególnie istotne, już w pierwszych zdaniach pisma Ministerstwo wskazało wprost, że wyjaśnienia są udzielane w związku z wątpliwościami przedstawionymi w wystąpieniu Ogólnokrajowego Związku Zawodowego AR PRIM z 29 maja 2026 r.


To ważne nie tylko dla naszej Organizacji. Przede wszystkim jest ważne dla pracowników sądów.

 

Co wyjaśniło Ministerstwo?

Stanowisko Ministerstwa przecina kilka najważniejszych wątpliwości, które pojawiły się wraz z wdrażaniem ZSRK.


Ministerstwo wskazało, że:

  • „czas pomijany” nie oznacza czasu pomiędzy wejściem pracownika do budynku a dotarciem na stanowisko pracy;
  • system ZSRK nie posiada funkcjonalności pozwalającej na ewidencjonowanie lub rozliczanie tak rozumianego czasu;
  • pojęcie „czasu pomijanego” w ZSRK odnosi się do okresu przebywania pracownika na terenie jednostki przed rozpoczęciem albo po zakończeniu pracy wynikającej z jego harmonogramu;
  • sam „czas pomijany” ma charakter informacyjny i nie wpływa samodzielnie na wymiar czasu pracy ani wynagrodzenie;
  • tzw. „tolerancja czasu pomijanego” również nie zmienia sposobu rozliczania czasu pracy – jej funkcją jest jedynie ograniczenie liczby komunikatów o niewielkich odchyleniach od godzin rozpoczęcia lub zakończenia pracy;
  • jeżeli poza godzinami wynikającymi z harmonogramu pracownik rzeczywiście wykonuje pracę na polecenie pracodawcy, pełni dyżur albo odpracowuje wyjście prywatne, czas ten powinien zostać odpowiednio zaewidencjonowany.


Ministerstwo przypomniało również, że organizacja czasu pracy, sposób potwierdzania przybycia i obecności w pracy oraz zasady przebywania na terenie zakładu pracy należą do materii regulaminu pracy i muszą pozostawać zgodne z przepisami prawa pracy.


To rozróżnienie jest zasadnicze.


Nie można więc brać technicznego pojęcia funkcjonującego w systemie informatycznym i nadawać mu w regulaminach pracy innego znaczenia – w szczególności tworzyć z niego narzędzia służącego do automatycznego „wycinania” części dnia pracownika.

 

 

Związek zawodowy jest po to, żeby reagować

Pismo Ministerstwa zostało skierowane do wszystkich prezesów i dyrektorów sądów apelacyjnych, z poleceniem przekazania go dalej prezesom i dyrektorom sądów z obszaru poszczególnych apelacji.
Problem, który pojawiał się lokalnie w kolejnych jednostkach, doczekał się zatem odpowiedzi na poziomie ogólnokrajowym.


I stało się to po wystąpieniu OZZ AR PRIM.


Właśnie na tym polega jedna z najważniejszych funkcji związku zawodowego. Nie tylko reagować wtedy, kiedy naruszenie już nastąpiło i trzeba walczyć o naprawienie jego skutków. Równie ważne jest dostrzeżenie problemu odpowiednio wcześnie, postawienie właściwych pytań i doprowadzenie do sytuacji, w której nieprawidłowa praktyka nie zdąży stać się „normalnością”.


W poprzednim artykule pisaliśmy, że kilkanaście czy kilkadziesiąt minut dziennie może w skali roku zamienić się w dziesiątki, a nawet setki godzin.


W czas, którego pracownikowi nikt nie odda.


Dlatego ten efekt działań OZZ AR PRIM można mierzyć nie tylko kolejnym pismem Ministerstwa czy kolejną zmianą praktyki.


Można go mierzyć także czasem życia pracowników, którego nie pozwoliliśmy uznać za „pomijalny”.


I chyba właśnie dlatego warto było o te kilka minut zawalczyć.

Pismo do prezesów i dyrektorów SA.pdf

 

Przewodnicząca OZZ AR PRIM

Justyna Przybylska

 

 

kobieta przy komputerze